BALTIC EXPLORATION 2009
BALTIC EXPLORATION 2009 Podczas wielu podróży po świecie często jesteśmy pytani o to gdzie w Polsce się nurkuje. Odpowiedź na to pytanie nie należy do najłatwiejszych. Mamy piękne jeziora, malownicze kamieniołomy, rwące rzeki no i… Bałtyk. A w nim oczywiście wraki. Chyba nic tak nie działa na wyobraźnie ludzi nurkujących jak poznawanie wraku. Kiedy możemy poczuć czas zatrzymany, tutaj pod wodą. Poraża Nas ogrom i piękno wraków i dziwi ilość życia, które w nich się zadomowiło. Czy ktoś z nas, jako dziecko nie bawił się w piratów i wyspę skarbów.
| Nie muszę, zbyt długo tłumaczyć, że próba odkrycia „czegoś” już sama w sobie jest ekscytująca. Tutaj oczywiście działa nasza wyobraźnia, przez przymknięte oczy widzimy te skrzynie ze złotem i diamentami, a najpiękniejsze jest to, że tym „skarbem” może być wszystko. |
.JPG) |
|
Kiedyś podczas rozmowy z Piotrem Matejkiem moim serdecznym przyjacielem zadaliśmy sobie pytanie, dlaczego jeśli spojrzymy na mapę Polskiego wybrzeża i pozaznaczamy na niej ogólnie znane pozycje wraków, zauważymy skupiska wraków w okolicach centralnego wybrzeża a natomiast zachodnie wybrzeże jest ubogie we wraki.
Próbując odpowiedzieć na to pytanie rozważaliśmy różne opcję w końcu jednak doszliśmy do wniosku, że po prostu tutaj się mniej nurkuję i infrastruktura nurkowa jest dużo uboższa niż na Helu. Ma to bezpośredni wpływ, że w tych okolicach robi się dużo mniej wypraw poszukiwawczych. Jednak, jeśli statki przez stulecia pływały w rejonach zachodniego wybrzeża, więc tam powinny być również pozatapiane jednostki, czekające na swoich odkrywców.
Tak, więc przez przypadek powstał pomysł organizacji corocznej imprezy BALTIC EXPLORATION mającej na celu odkrywanie nowych wraków statków, które zatonęły na Bałtyku.
|
|
 |
Pomysł był dobry, pozostało mam tylko go zrealizować. Mieliśmy do dyspozycji nasze centra nurkowe: DECO z Kalisza i DEEP-BLUE z, Dziwiżna więc wspólnie wzięliśmy się do organizacji pierwszej wyprawy.
Cele, które założyliśmy na początku były następujące:
Priorytetem akcji jest zrobienie dokumentacji fotograficznej i filmowej, odnalezionych wraków, a w szczególności sprawdzenie ich głębokości i wielkości. W tym celu zaprosiliśmy naszych przyjaciół z DIVER STUDIO, więc wspólnie posiadaliśmy trzy kamery i dwa aparaty fotograficzne przygotowane do pracy pod wodą nawet na 100m.
Dobra zabawa ponad wszystko. Było dla nas rzeczą oczywistą, że wszyscy uczestnicy muszą kochać nurkowanie tak jak my i mieć pozytywne podejście to misji całego zespołu. Wiedzieliśmy, że nie wszyscy będą mogli zanurkować na każdej z pozycji. Musieliśmy również liczyć się z tym, że niektórym z nas może zdarzyć się wylądować na dnie i zamiast wraku zobaczyć np. stertę kamieni a na kolejnej pozycji nie będą mogli już zanurkować. Ze znalezieniem chętnych do wzięcia udziału w wyprawie nie mieliśmy większych problemów, wystarczyło jedynie podzwonić do przyjaciół w Polsce i miejsca rozeszły się jak świeże bułeczki.
Bezpieczeństwo nurkujących jest najważniejsze. Tutaj zostałem poproszony o wprowadzenie dyktatury wojskowej… i przejęcie dowodzenia nad wyprawą. Muszę przyznać, że to była tylko formalność, ponieważ wszyscy uczestnicy rejsu byli jak „armia” najlepszych ochotników z entuzjazmem przyjmowali nasze zalecenia i rady.
Jednak najważniejszym celem wyprawy było - spróbować „coś” znaleźć.
Do rozwiązania pozostały jeszcze dwie sprawy.
Po pierwsze znaleźć statek to nie było trudne. Z pomocom przyszedł nam właściciel statku NORTH STAR z Darłowa. Jest to duża jednostka idealnie przygotowana do pracy z nurkami. Posiada ona windę, którą zjeżdża się do wody i wyjeżdża, jest to naprawdę duże ułatwienie zwłaszcza, kiedy wykonuje się nurkowania techniczne i dodatkowo korzysta ze sprzętu foto i video.
|
.JPG) |
Ostatnią i najtrudniejszą rzeczą było zdobycie namiarów GPS potencjalnych wraków. Tutaj na wysokości zadania stanął Piotr, który jest Darłowianinem z dziada pradziada, więc zna prawie wszystkich okolicznych rybaków. A kto może powiedzieć najwięcej o miejscach, w których rybacy zrywali i zrywają sieci niż oni? Piotr wykonał tytaniczną prace, przeprowadził wiele rozmów, wypił hektolitry piwa w miejscowych tawernach w efekcie, czego zdobyliśmy namiary na następnych kilka wypraw.
Na koniec ustaliliśmy daty czterodniowej ekspedycji dniach 18-21 maja 2009r. Trochę obawialiśmy się pogody, która jest nieprzewidywalna na Bałtyku, jednak tak długi termin gwarantował nam przynajmniej dwa dni udanych nurkowań. |
|
Niedziela 17 maj 2009r
Od godziny 18:00 zaczynają się zjeżdżać uczestnicy z całej Polski do pensjonatu, w którym mieszkamy, wita ich rozpalony grill.
Wieczorem o 22:00 są już wszyscy wiec zaczynamy oficjalne otwarcie, na którym zapoznajemy się z przydzielonymi zadaniami. Na początek dzielimy się na drużyny, część będzie odpowiedzialna za zwiad, czyli sprawdzanie potencjalnych pozycji, część będzie odpowiedzialna za dokumentowanie znalezisk. Wkrótce potem idziemy spać, bo jutro pobudka o 5:00 rano.
Dzień pierwszy wyprawy (poniedziałek 18 maj 2009r).
Wypływamy dość późno, ponieważ napotykamy pierwsze problemy, straż graniczna gdzieś przepadła i nie miał, kto nas odprawić. Jak już przeszliśmy odprawę, to okazało się, że most blokuje wyjście z portu i na wyjście musimy czekać 45 minut.
Dzisiaj mamy w planie sprawdzenie kilku pozycji, są one płytkie w granicach 30 m głębokości. Czyli pierwszy dzień przeznaczony na sprawdzenie logistyki i roznurkowanie zespołu.
Na statku czuje się atmosferę napięcia, robimy pierwsze nurkowanie. Boja w wodzie, jeszcze raz przepływamy nad pozycją, aby sprawdzić wynik na echosondzie. Tam coś jest. Pierwsza drużyna zwiadowców w wodzie. Po kilku minutach uśmiechnięci są znów na powierzchni. Cieszą się jak małe dzieci i krzyczą znaleźliśmy… stertę kamieni. Jest dobrze - w końcu to też wynik. Kilka kolejnych pozycji i te same efekty.
|
.JPG) |
|
Wraz z każdym złym wynikiem morale całego zespołu rośnie, już mam pewność, że przyjechali tutaj właściwi ludzie. Realizujemy plan misji sprawdzamy pozycje a to, że nic tam nie ma, to przecież też sukces, ponieważ już wiemy, że nie należy wracać w to miejsce w przyszłości.
Pod koniec dnia podejmujemy decyzje o zrobieniu nurkowania w drodze powrotnej na znanym wraku małego parowca. Czysta woda i gładkie morze dodatkowo uprzyjemniają nam to nurkowanie. Po powrocie do portu pozostało nam jeszcze przygotowanie się do nurkowań w dniu następnym, bo butle same się nie nabiją a mieszanki nie zrobią. Jutro nurkujemy już głębiej.
|
.JPG) |
|
Dzień drugi wyprawy (wtorek 19 maj 2009r).
Od rana następne problemy. Przyczepka od RIBa, którego zabraliśmy ze sobą dla usprawnienia nurkowań, podczas wodowania utknęła na slipie.
I tu dowiaduję się od jednego z uczestników, że mam złe podejście do tematu, bo to nie problem tylko przygoda, a jesteśmy tu, aby je przeżywać. Przyznałem mu racje.
Dziś nurkowania do głębokości max 45 m. Sprawdzamy kolejne pozycje i zaliczamy kolejne pudła.
W przerwach, oczekując na nurków, którzy pod wodą przechodzą dekompresję, załoga statku uczy nas łowić dorsze. Muszę przyznać, że zajęcie to wciągnęło wszystkich i skrzynka na ryby zapełnia się w nieprawdopodobnym tempie.
Na koniec dnia podejmujemy decyzje o zanurkowaniu na wraku, co prawda jego pozycja jest już znana, ale dotąd niewielu na nim nurkowało. Jest to duży parowiec z ogromnym omasztowaniem. W jego sterówce wciąż stoi koło sterowe, a niedaleko opodal na dnie widzimy leżący telegraf. To naprawdę rzadki widok, więc wszyscy czują się wyjątkowo.
Po wyjściu na powierzchnię, rozgorzewa dyskusja o tym, dlaczego tak niewiele wraków jest tak pięknie zachowanych. Jednogłośnie wszyscy piętnują okradanie wraków z ich najwspanialszych detali. Przecież bez koła sterowego, bulai, kotwic te statki już nie są już takie same. Wracając do portu jemy dorsza usmażonego dla nas przez załogę, jednym słowem piękne zakończenie dnia.
|
.JPG) |
.JPG) |
Dzień trzeci wyprawy (środa 20 maj 2009r).
Nic nie zapowiada tego, co ma się wydążyć. Morze już trzeci dzień jest gładkie, jakby ktoś wyprasował je żelazkiem, nawet małej falki. Świeci słońce, dziś do sprawdzenia mamy tylko dwie pozycje.
Jesteśmy na pozycja pierwszej i na echosondzie widzimy silne odbicie od dna. Na odprawie dzielimy się na dwie drużyny pierwsza, zanurkuje na ok. 60 m, aby sprawdzić pozycję, kolejna sprawdzi pozycję drugą na głębokości 50 m. W ciągu tego dnia każdy z nas może zrobić tylko jedno nurkowanie, ale za to z maksymalnym czasem dennym.
Podejmujemy decyzję, w którym nurkowaniu chcemy wziąć udział, w efekcie, czego na głębsze nurkowanie zostajemy tylko we dwoje z Grzesiem. Na to nurkowanie przygotowuje aparat i kamerę, bo nie będzie czasu na dubla, przynajmniej na tym wyjeździe. Jeszcze raz sprawdzamy mieszanki, cały sprzęt i wjeżdżamy windą do wody.
|
.JPG) |
Zanurzamy się przy linie, czeka nas długa droga na dno, robi się coraz ciemniej, odpalamy światła i dostrzegamy już zarys dna.
Lądujemy koło obciążnika, rozglądamy się dookoła i…. NIC. Jedno spojrzenie w oczy i zapada decyzja, podejmujemy próbę sprawdzenia okolic. Odpływamy na około 15 metrów i mam wrażenie, że widzę coś w oddali.
Tam naprawdę coś jest! Podpływamy bliżej i naszym oczom ukazuje się burta statku. Płyniemy dalej a wrażenia, jakich doznajemy są nie do opisania, z każdym machnięciem płetw ukazuje się nam coś nowego. Mijamy bulaje leżące na pokładzie, a ogromne dorsze przepływają nie zwracając na nas w ogóle uwagi. Wrak statku spowija dużo sieci, są one porozrywane, ale to dzięki nim znaleźliśmy tę pozycję. Opadamy przy sterze w ławicę ryb, chcę sfilmować ster i śrubę, Grzegorz oświetla mi najciekawsze rzeczy.
Czujemy presje czasu, którego tak niewiele pozostało, a przecież mamy jeszcze tyle do zrobienia i zobaczenia. |
|
Musimy sprawdzić długość statku i zobaczyć jak wygląda dziób. Po drodze mijamy wielki bęben na liny, ładownie, zaglądamy do nich, wygląda na to, że znajduje się w nich węgiel. Dopływamy do dziobu statek ma ok. 35-40 m długości. Zaglądam do dziury po bulajach, najprawdopodobniej z drewnianego pokładu wyrwały je sieci. Włączam kamerę i odskakuje, bo w tym momencie wypływa ogromny dorsz i prawie uderza w mój obiektyw. Wrak statek został domem dla stad naprawdę dużych ryb. Grześ pokazuje mi, że zostały dwie minuty do zaplanowanego wynurzania.
Odpływamy, więc od wraku w stronę opustówki. Minęła 30 minuta nurkowania, rozpoczynamy wynurzenie. Czeka nas jeszcze długa droga na powierzchnie, ale to już wydaje się nie mieć znaczenia. Na pokładzie czeka na nas gorąca herbata. Radość na statku jest ogromna wszyscy słuchają naszej opowieści. Pada propozycja, aby drugi zespół zanurkował w tym samym miejscu, ale mamy do zrealizowania plan, więc odpływamy.
|
.JPG) |
Dopływamy na kolejne miejsce, jest to druga pozycja dająca silne odbicie na 12 m od dna, musi to być wrak i to duży. Pierwsza drużyna zwiadowców wchodzi do wody i pięć minut później na powierzchni pojawia się boja sygnalizująca, jest wrak.
Wszyscy czujemy się jak dzieci rozpakowujące świąteczne prezenty. Niestety ja zostaję na powierzchni, ale nie widziałem dotąd ludzi, w takim tempie szykujących się na nurkowanie. Kolejne zespoły jeden po drugim zanurzają się pod wodę. Nam pozostaje tylko czekać, teraz wiem, co czuli moi koledzy, gdy my byliśmy rano na nurkowaniu. Wrócił pierwszy zespół, wszyscy aż tryskają radością. Ładny wrak i woda ma widoczność 15-20 m to rzadkość na Bałtyku. Nurkowie z entuzjazmem opowiadają o tym, co widzieli: rury na pokładzie, ktoś znalazł telegraf. We wszystkich opowieściach słyszę jedno wspólne zdanie, że to najlepsze nurkowanie, jakie zrobili w życiu. Wracając do portu znów jemy dorsze, które osobiście złowiliśmy. Dziś smakują jeszcze lepiej i wszystkim dopisują wspaniałe nastroje. |
|
Dzień czwarty wyprawy (czwartek 21 maj 2009r).
Dziś pogoda ma się pogorszyć, choć trudno w uwierzyć, bo świeci piękne słońce i nie ma wiatru. Płyniemy w region gdzie na naszej mapie jest zaznaczonych kilka głębokich pozycji. Wczoraj wieczorem rozgorzała dyskusja czy nie warto byłoby dzisiaj zrobić nurkowania na znalezionych przez nas wrakach, czy też szukać nowych. Decyzja zapadła niemalże jednogłośnie, szukamy nowych a na tamte powrócimy w innym terminie.
Do pierwszej pozycji mamy ponad cztery godziny płynięcia. Wszyscy znajdują sobie miejsca na pokładzie i zasypiają. Zmęczenie daje powoli znać o sobie. Dopływamy na miejsce i rozpoczynamy poszukiwania sonarem. Tym razem na sonarze nic się nie pojawia, więc sprawdzamy kolejne pozycje. Dziś nasz Kapitan za punkt honoru postawił sobie znalezienie nowego wraku. Pływamy przez kilka godzin i nic, nie przynoszą efektu również konsultacje przez radiostację z kutrami, które tutaj poławiają dorsze.
|
.JPG) |
Pogoda zaczyna się załamywać.Musimy wracać. Gdy wpływamy do portu już leje deszcz i błyskają pioruny. Chwile przerwy w nawałnicy wykorzystujemy do zrobienia ostatniego grupowego zdjęcia.
Podsumowując wyprawa zakończyła się dużym sukcesem. Spędziliśmy cztery wspaniałe dni w towarzystwie ludzi, których lubimy, przeżyliśmy mnóstwo przygód, zrobiliśmy fajne nurkowania na kilku wrakach. Sporządziliśmy dokumentację filmową i fotograficzną, która zawsze będzie nam przypominać o tej wyprawie. Prawdopodobnie odnaleźliśmy dwa nowe wraki. Do tej pory pozycje te nie były znane i ogólnie dostępne, więc czujemy się ich odkrywcami, bo zrobiliśmy na nich nurkowania, których nigdy nie zapomnimy.
Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w naszej wyprawie oraz tym, którzy pomogli nam ją zorganizować. Kolejna ekspedycja BALTIC EXPLORATION już za rok i myślę, że nie trzeba będzie nikogo zbyt długo namawiać. |
.JPG) |
|
| |
|
Dominik Dopierała
PADI Master Instructor
DAN Instructor Trainer
DSAT Tec Trimix Instructor
EFR&CFC Instructor
Magazyn Nurkowanie 6 (Nr 164) Cerwiec 2009
|
| |
Return
|
|
O Firmie - Centrum Nurkowe DECO
|
|
"Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać." ( Walt Disney )
My spełaniamy marzenia, bo nurkowanie to nasza miłość… Od 2003 roku jesteśmy Centrum Nurkowym PADI, przez ten czas zdobyliśmy bardzo bogate doświadczenie i wielu przyjaciół. Nowocześnie wyposażona szkoła, profesjonalne systemy nauczania, doskonale wyszkolona kadra, indywidualne podejście do każdego - niektórzy mówią, że to wysoki poziom, jaki reprezentujemy – my mówimy, że, u nas to standard. Od lat rozwijamy się stawiając sobie nowe wyzwania. W roku 2009 dostaliśmy prestiżowy tytuł 5 * Centrum Nurkowego PADI, jesteśmy również Złotym Punktem DANu.
Czytaj więcej...
|
|
|
|
|
Nasza Kadra - Centrum Nurkowe DECO
|
|
Joanna Lewicka
MSDT Instruktor PADI
Instruktor EFR
Instruktor DAN
Trimix Diver Tec Rec
Dla przyjaciół „radyjko“. Kocha piękno podwodnego świata, czyli kwiatki, ślimaczki, robaczki, krabiki i nie tylko. Główna modelka na zdjęciach i filmach robionych przez Dominika. Mówi tak szybko i dużo, że czasami trudno nadążyć 
W naszej firmie zajmuje się organizacją kursów i wyjazdów zagranicznych.
Joanna o sobie...
Czytaj więcej...
|
Piotr Kowalczyk
OWSI Instruktor PADI
Instruktor EFR
Master Scuba Diver PADI
Dla przyjaciół Piotrunio - do Deco trafił po kursie CMAS kupić sobie piankę nurkową a zamiast tego rozpoczął swoje dalsze szkolenie i przygodę z nurkowaniem. Nurkuje bardzo dużo od kilku lat i teraz jest już instruktorem nurkowania. Sam o sobie mówi "made in Deco". Nadworny logistyk podczas wyjazdów, – jeśli czegoś nie możesz znaleźć lub nie wiesz - to on zawsze pomoże. Zawsze miły i uśmiechnięty. Teraz rozwija swoje nowe pasje, (którymi zaraził się od Dominika) - fotografię i nurkowanie głębokie, no i przy okazji też szkoli . (ps. pianki nie posiada do tej pory)
Piotrunio o sobie...
Czytaj więcej...
|
Roland Brylewski
OWSI Instruktor PADI
Instruktor EFR
Master Scuba Diver PADI
Tec Deep Diver TecRec
Dla przyjaciół Roni - to człowiek do zadań specjalnych - nie ma misji, której by nie wykonał - rzeczowy, rzetelny, pełen profesjonalizm. A poza tym rekordzista świata w jedzeniu pierogów na Hańczy. Pociąga go głębia – czyli nurkowanie techniczne, ale również fotografowanie wszystkiego, co napotka pod wodą.
Roni o sobie...
Czytaj więcej...
|
Karolina Klóska
OWSI Instruktor PADI
Instruktor EFR
Master Scuba Diver PADI
Karolina - zaczęła nurkować by robić coś innego – studiuje chemię, a każdy powód jest dobry, bo dzisiaj organizuje swój czas tak, aby jak najczęściej móc jeździć na nurkowania. Specjalistka od zamieszania – pełna zapału i energii 
Karolina o sobie...
Czytaj więcej...
|
Adam Sokołów
OWSI Instruktor PADI
Instruktor EFR
Master Scuba Diver PADI
Adaśko dla przyjaciół - dzieli swój czas pomiędzy pracę zawodową (jest maszynistą najszybszego pociągu w całej elektrowni) a swoim hobby, czyli nurkowaniem. Zawsze pomocny - np pomoże ci zgubić kluczyki od samochodu albo dokumenty, ale kto by tam dbał o takie drobiazgi. Pod wodą bardzo kompetentny, a na brzegu naprawdę nie do zastąpienia - pomoże ubrać sprzęt i sprawdzić czy o niczym nie zapomniałeś 
Adaśko o sobie...
Czytaj więcej...
|
Adam Barankiewicz
Asystent Instruktora PADI
Master Scuba Diver PADI
Nie zgadniecie … dla przyjaciół Adam - zawsze zniewalający uśmiechem, w końcu jest stomatologiem. Dusza towarzystwa na naszych wyjazdach. Autor dwóch nurkujących córek 
Adam o sobie...
Czytaj więcej...
|
Karol Witkowski
Divemaster PADI
Master Scuba Diver PADI
Dla przyjaciół Einstein to nasz firmowy jajogłowy, studiuje medycynę i ciągle mówi, że się uczy – ale tylko mówi, bo przecież w każdej wolnej chwili nurkował. Z nami jest od początku, mieliśmy czas go poznać i polubić. Kocha podróże, obecnie jest na rocznej delegacji w Meksyku - czeka tam na nas, aby wspólnie zanurkować – bo mówi, że z nami nurkuje się fajniej.
Karol "Einstein" o sobie...
Czytaj więcej...
| |
|
|
|
|
Przyjaciele - Centrum Nurkowe DECO
|
|
Droga do zostania Nurkiem - kurs podstawowy OWD PADI
Międzynarodowy certyfikat OWD PADI, jest przepustką do poznania tajemnic podwodnego świata.
Lubisz przygody, poznawać nowe miejsca i ludzi, zacznij kurs nurkowania Open Water Diver PADI, bo przygoda czeka na Ciebie bliżej niż się spodziewasz. Zapytaj w Centrum Nurkowym DECO o swój podręcznik a przygoda ta zacznie już dziś. Podstawowy kurs nurkowania OWD PADI, pozwoli Ci odkryć nowy podwodny świat.
Czytaj więcej...
|
|
|
|
 |
|
Zapraszamy na drugi Łódzki Festiwal Nurkowania Wrakowego
Odbędzie się on w sobotę 26 lutego 2011 roku w KLUBIE IMPROWIZACJA w Łodzi przy ulicy Wólczańskiej 38.
Podczas całej imprezy przewidziano wiele ciekawych prelekcji i wykładów na temat nurkowania wrakowego. Wśród wszystkich uczestników zostaną rozlosowane atrakcyjne nagrody. Imprezę zakończy koncert zespołu SEGARS.
Całkowity dochód z imprezy zostanie przekazany na Łódzkie Hospicjum dla dzieci. Zapraszam was wszystkich do udziału w tym wydarzeniu.
Więcej szczegółów na stronie www.festiwalwrakowy.com
Zapraszam na moją prelekcję o wrakach leżących na wyspie Vis w Chorwacji - Dominik Dopierała
|
|
|